Przejdź do głównej zawartości

Kłopoty ze snem. Odcinek drugi.

W sypialni.

Pani Zuzanno! Ja bardzo proszę by nie opowiadała pani o swoich snach w pracy - grzmiał przełożony. - Nie jestem diabłem i nie nazywam się Kozyra. Nie wyrywam włosów, zębów i wątroby. Zrozumiała pani?

- Zrozumiałam - powiedziała - czy mogę odejść?

- A niech pani idzie, tylko proszę pamiętać, ja naprawdę nikogo nie chcę zaciągnąć do piekła.

     Zuzanna odwróciła się i powlokła do swojego boksu. Była wściekła.

- Ja tę sukę Jagodę jeszcze dorwę. Szmata podsłuchuje i donosi. Już ja się z nią policzę - pomyślała.

   Po powrocie do domu rozbolała ją głowa. Zakręciła się tylko, coś przegryzła i po chwili już spała. 

    Ściana była biała. Zuzanna leżała i patrzyła na nią. Spróbowała się poruszyć, zmienić pozycję. Jakoś jej to nie wychodziło. Spróbowała raz jeszcze. Zdumiona, zaczęła myśleć. - Co jest? A jeśli...? A jeśli jestem martwa? Jak to będzie? Anioły przyjdą po mnie? A jak narozrabiałam to diabły? Poczekam, zobaczę - zdecydowała. Nic się nie działo. Czas mijał a żaden anioł ani diabeł się nie pojawił. - Co ze mną będzie? Co będzie z Tomusiem jak mnie zabraknie? Jest taki roztrzepany. - Rozczuliła się.- Wczoraj przez pół godziny szukał swoich kluczy. Jak on da sobie radę?  - Nagle stała się czujna - Nie będzie sobie radził to zaraz znajdzie kogoś kto mu pomoże! Pewnie tę flądrę Dorotkę z trzeciego piętra. - Zuza widziała jak ona na niego patrzy. - Po moim trupie - pomyślała.


ゆうれい czyli duch

    Teraz dopiero zrozumiała że, jest trupem i w zasadzie nic nie może. 

    Chwilę trwało nim dopasowała się do nowej sytuacji. - Zostanę duchem i będę ją straszyć - zdecydowała. Jednak to było za mało by załatwić rywalkę. Przez chwilę próbowała przypomnieć sobie co jeszcze robią duchy. Dotarło do niej że, gdy się pojawiają, spada temperatura otoczenia. Chwilę kombinowała i w końcu wymyśliła. - Będę tak często się za nią pojawiać aż w końcu przeziębię jej nerki! - Była zadowolona. Plan był. Zdecydowała że, w końcu może zająć się własnym pogrzebem - Co by tu założyć? Może tę małą czarną ? Eeee, za krótka na pogrzeb. Cholera jasna! Co ja robię? Przecież nie żyję. Sama się nie ubiorę! - miała ochotę palnąć się w czoło. Ku zaskoczeniu Zuzanny, jej własna ręką oderwała się od materaca i faktycznie palnęła ją w czoło.


   Teraz gdy Zuzanna już się obudziła, możemy ją bezpiecznie pozostawić, zerknijmy więc co to jest "paraliż przysenny".

   Paraliż przysenny inaczej paraliż senny lub porażenie przysenne to naturalne zjawisko dzięki któremu w trakcie dynamicznych snów związanych z fazą REM pozostajemy leżąc w łóżku. Neuroprzekaźniki GABA i glicyna wpływają blokująco na połączenie między komórkami mięśniowymi a neuronami. 

    Czasem jednak zdarza się że, wybudzenie następuje gdy organizm wciąż znajduje się pod wpływem substancji blokujących. Mogą temu stanowi towarzyszyć: rozkojarzenie, halucynacje, panika związana z utratą kontroli nad własnym ciałem. Jak zwykle lista czynników które mogą powodować taki stan rzeczy to znane już z wcześniejszych z moich postów: używki, niektóre leki, stres, napięcie emocjonalne, niedostatek snu i jego nieregularność, bezdech senny, substancje psychoaktywne. Co ciekawe również częste zmiany stref czasowych oraz stany padaczkowe mogą spowodować wystąpienie takiego zaburzenia. Sporadycznie występujące porażenie przysenne nie jest niebezpieczne. Konieczne jest tylko wyregulowanie czasu snu i odzyskanie równowagi emocjonalnej, pomaga również nauka kontroli oddechu. Gdyby jednak powtarzały się często, konieczne jest udanie się do lekarza. 

    W przypadku wybudzenia się w stanie paraliżu przysennego należy kontrolować oddech i próbować spokojnie poruszać dolną i górną częścią ciała do ustąpienia objawów. Zmniejszy to możliwość wpadnięcia w panikę.

Wróćmy do Zuzanny.


    Zuzanna po wyjściu z mieszkania wsiadła do windy. Spojrzała w lustro i obrzuciła czujnym spojrzeniem swoją twarz. Zaczerwienienie na czole nie było widoczne. Wszystko było perfekcyjnie cudowne. Uśmiechnęła się. Na trzecim piętrze do windy  weszła Dorota. Zobaczywszy Zuzannę skinęła głową na przywitanie i obróciła się do niej plecami. Zuza zerknęła na częściowo gołe plecy rywalki. Poczuła złośliwą satysfakcję widząc odkryte nerki. Zionęła chłodem.






Komentarze

Najchętniej czytane

Ostatni sen Zuzanny

Gdy...     Wracający z pracy Tomasz dotarł do domu. Zdjął maseczkę jednorazową i wcisnął ją do kieszeni kurtki, przyda się jeszcze jutro. Rozebrał się i poszedł do kuchni po butelkę z bezalkoholowym piwem. Zajrzał do Zuzanny. Spała słodko, trzymając złożone dłonie jak do modlitwy pod policzkiem. Chwilę podziwiał swojego aniołka, uśmiechnął się i ruszył w stronę salonu by siedząc wygodnie w fotelu "dojrzeć" do snu. Był trochę zdenerwowany i zamyślony. To że, o mało nie wpadł pod samochód zmusiło go do krytycznego myślenia o swoim wyglądzie. Czarna z szarymi wstawkami turystyczna kurtka była wygodna, nieprzemakalna i wieczorem niewidzialna dla kierowców. Do tego czarne spodnie i ciemne buty powodowały że, wyglądał jak Batman po zmroku. Po zastanowieniu doszedł do wniosku że, wcale nie wyglądał bo go nie było widać. Wymiana kurtki na jaśniejszą chwilowo nie wchodziła w grę z powodów finansowych. Pozostawało wyposażenie dodatkowe. Chwycił swój 14 calowy, przerośnięty tab...

Śruba

Leżała na ulicy, samotna, porzucona, zapomniana. Jej pokryte olejem ciało stygło. Dookoła unosił się zapach rozgrzanego asfaltu i ścieranej z opon gumy. Powoli zapadał jesienny zmierzch i ostatnie promienie słońca wyławiały z jej martwej bryły surowe krzywizny i pogłębione cienie. Czekała cierpliwie aż nadejdzie właściwa chwila by ruszyć dalej. Czekała bo cóż innego mogła robić? By ruszyć potrzebowała energii a tej, w jej martwym ciele nie było.  Czekała.  Wciąż czekała. Czy to już? Jeszcze nie. Jeszcze chwilę. Jeszcze moment. Zaraz. Mgnienie oka. Już? Teraz. Olbrzymia opona pomarańczowej maszyny budowlanej nacisnęła swym atletycznym, czarnym ciałem na leżącą na jezdni śrubę. Sprężysta guma bieżnika wyrwała ją do szaleńczego lotu. Śruba zachichotała drażniącym dźwiękiem dartego metalu i rozradowana tym co zaszło zawirowała niczym srebrna iskra łowiąc całą sobą ostatki światła na metalowej powierzchni. Trafiła prosto w kask na głowie przejeżdżającego obok rowerzysty.  ...

Podróż Zuzanny

  Podróż  Jedna z Ciotek Zuzanny mieszkała w tajemniczej chatce na końcu świata. By do niej dotrzeć trzeba było dojechać na ostatnią stację kolejową ( - tuż przy tym miejscu gdzie wrony mają pętlę - mawiał Tomasz), przejść kilka kilometrów pieszo, mijając po drodze "kompletne zadupie" i tuż przy lesie stała niewielka chatka, okrywana na jesień opadłymi liśćmi. Liście należało zebrać a następnie cierpliwie obłożyć nimi ściany i przycisnąć metalową siatką. Razem tworzyło to magiczny, tajemniczy i bajecznie kolorowy widok. Stał ten domek w miejscu tak oddalonym od cywilizacji że, nawet sieci komórkowe zwijały na swych masztach fale radiowe, przez co aparaty telefoniczne stawały się tam ciekawymi i kompletnie nie przydatnymi gadżetami.      Ciotka jakiś czas temu owdowiała i cierpiąc na samotność zapraszała krewnych, by choć przez chwilę po prostu z nią byli. Cierpiąca na koszmarne sny Zuzanna postanowiła pobyć z lubianą przez siebie ciocią, a przy okazj...